Historie wielkiej wagi (14) - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. W każdym z odcinków widzowie poznają niezwykle wzruszającą historię jednej osoby, która podda się operacji zmniejszenia żołądka. Potem będzie musiała wprowadzić do swojej diety drastyczne zmiany.Program TV Stacje Magazyn serial dokumentalny 60 min W programie dokumentalnym "Historie wielkiej wagi - dalsze losy" ponownie staje przed kamerą osiemnaście osób, które kiedyś były bardzo otyłe. Choć udało im się zrzucić wiele nadprogramowych kilogramów, cały czas toczą burzliwą walkę z nadwagą. Wszyscy bohaterowie mają za sobą udział w programie "Historie wielkiej wagi". Wówczas pod okiem dr. Younana Nowzaradana ciężko pracowali nad osiągnięciem bardziej pożądanej sylwetki. Uczestnicy serii "Historie wielkiej wagi - dalsze losy" opowiadają o swoim nowym życiu oraz problemach, jakie obecnie napotykają. Zgodnie przyznają, że znalezienie się w tym miejscu kosztowało ich mnóstwo pracy, samozaparcia i wyrzeczeń. Operacja zmniejszenia żołądka była tylko pierwszym krokiem na długiej drodze do zdrowego trybu życia. Po zabiegu każdy z bohaterów musiał zmierzyć się z uzależnieniem od jedzenia, naprawić relacje z bliskimi i solidnie popracować nad poczuciem własnej wartości. Brak powtórek w najbliższym czasie Co myślisz o tym artykule? Skomentuj! Komentujcie na Facebooku i Twitterze. Wasze zdanie jest dla nas bardzo ważne, dlatego czekamy również na Wasze listy. Już wiele razy nas zainspirowały. Najciekawsze zamieścimy w serwisie. Znajdziecie je tutaj. "Płuca po pandemii" - cel kolejnej zbiórki WOŚP. 24 października prezes fundacji Jurek Owsiak ogłosił podczas konferencji prasowej, że kolejna zbiórka będzie poświęcona "Płucom po pandemii". – Gramy dla dzieci i dorosłych. Płuca po pandemii to ogromny problem, z którym także chcemy się uporać – mówił szef WOŚP.
W roli głównej Iwona Herman, moja droga przyjaciółka i wspaniała podopieczna. Wraz z Iwoną, w niedzielę 11-go listopada, świętowałyśmy jej sukces zrzucenia 25kg poprzez przebiegnięcie 11-tu kilometrów w setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Dwa lata zmian, ale dopiero rok ciężkiej pracy pod moim nadzorem, litry wylanego potu na siłowni, zmiany w żywieniu i podejściu do życia spowodowały, że dziś mam przyjemność patrzeć na odmienioną wersję wspaniałej kobiety. Poniżej przedstawiam krótki wywiad z samą bohaterką. Niechaj jej słowa motywują tych, którzy jeszcze się wahają. Ja: Dlaczego podjęłaś decyzję o zmianach w swoim życiu? Iwona:przede wszystkim zdrowie! Jeśli chcę myśleć o przyszłości, o dzieciach, które mam w planie, musiałam podjąć decyzję o zmianie w swoim życiu, oczywiście wygląd i poprawa sylwetki też były moim celem! Ja: A co Cię powstrzymywało przed podjęciem tej decyzji wcześniej? Iwona:Wcześniej nie myślałam jakoś o sobie, że źle wyglądam, czułam się dobrze i kobieco, nic mi nie przeszkadzało, chociaż trochę odczuwałam że szybko się męczę i mam jakoś mniej energii. Odsuwałam myśl o odchudzaniu, stwierdziłam, że to bez sensu i tak mi się nie uda. Po co się męczyć, i tak przecież nie wiem jak zacząć i co robić, teraz żałuję, że tak długo zwlekałam z podjęciem tej decyzji. Ja: Skąd czerpiesz motywację, co Cię motywuje do dalszej walki? Iwona:Co mnie motywuje? To, że coraz lepiej się czuje w swoim ciele, lepsza kondycja i lepszy wygląd! Ja: Co w takim razie Cię demotywuje? Iwona:Czasem zdarza się, że mam zbyt dużo obowiązków na głowie i po prostu najzwyczajniej nie chce mi się nic, ale na szczęście rzadko to się zdarza… Ja: Co jeszcze zmieniło się w Twoim życiu wraz z utratą 25kg prócz ciała? Iwona:Mogę więcej! Mogę więcej chodzić, biegać, skakać, mam więcej energii, chęci do życia i próbowania nowych rzeczy i stawiania czoła wyzwaniom. Ja: Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas tego całego procesu? Iwona:Najtrudniej było zacząć, przezwyciężyć strach przed pójściem na siłownię, że ludzie będą patrzeć, że nie potrafię korzystać ze sprzętu, ale po czasie myślę, że przecież każdy kiedyś zaczynał i przecież każdy przychodzi na siłownie w konkretnym celu a nie oglądać się na innych. Ja: Co było dla Ciebie najłatwiejsze podczas tych zmian? Iwona:W moim przypadku łatwo przyszło zaplanowanie wszystkiego, jestem dość zorganizowana więc pogodzenie pracy, treningów i życia prywatnego nie było takie trudne. Ja: Co powiedziałabyś ludziom, którzy są w podobnej sytuacji? Ludziom, którzy również są otyli, ale jeszcze wahają się nad podjęciem decyzji o wprowadzeniu zmian do swojego życia? Iwona: Powiedziałabym, że szkoda życia na strach, zastanawianie się co by było gdyby, warto walczyć o siebie i swoje marzenia, które łatwiej będzie osiągnąć zmieniając swój dotychczasowy tryb życia na bardziej aktywny, a także wprowadzając zmiany w swoim odżywianiu. Ja: Czym był dla Ciebie bieg 11-tka na 11-go listopada, gdzie w pięknym stylu przebiegłaś 11. Kilometrów? Iwona:Ten bieg to dla mnie symboliczne zwycięstwo nad tym co było kiedyś a co jest teraz. Kiedyś to miałam zadyszkę po 100 metrach, a tu bieg 11 km praktycznie bez zająknięcia. Rok temu to nawet bym o czymś takim nie pomyślała, a teraz wyzwania czekają i myślę o kolejnych!
W tym odcinku. Małżeństwo Angie rozpada się. To sprawia, że traci chęci do dalszej walki z nadwagą. Jej życie zamienia się w chaos, a ciało odmawia współpracy. Widzowie dowiedzą się, czy kobiecie uda się kontynować plan dr Nowa. Historie wielkiej wagi - dalsze losy: Angie J. - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisjiŁatwo znaleźć usprawiedliwienie dla pominięcia treningu lub oszustwa w swojej diecie, ale ignorancja swojego zdrowia zawsze ma znaczące konsekwencje. Ale to nie znaczy, że nie można odzyskać kształtów po „poważnym upadku”. „Historie wielkiej wagi” to serial telewizyjny o rzeczywistości, który koncentruje się na chorobliwie otyłych ludziach i ich próbach zmiany. Niektóre z transformacji na kanale TLC są tak niesamowite, że prawdopodobnie nie uwierzysz, że zdjęcia przed i po pokazują tych samych uczestników. „Historie wielkiej wagi” miało być pięcioczęściowym miniserialem z udziałem czterech chorobliwie otyłych pacjentów, ale ze względu na popularność, nakręcono nowe odcinki. Każda osoba, która pojawia się w programie, waży około 270 kg na początku i próbuje zredukować liczbę do zdrowego poziomu. Zdeterminowane gwiazdy programu zrzuciły 73 220 kg i więcej! Udowadniają, że nie ma znaczenia, jak duże są twoje cele, jeśli masz odpowiedni umysł. Choć brzmi to banalnie, nic nie jest niemożliwe. 1. Christina Philips ważyła 321 kg, schudła do 82 kg 2. Amber Rachdi ważyła 299 kg, schudła do 197 kg 3. Amber Rachdi ważyła 299 kg, schudła do 197 kg 4. Marla Mccants ważyła 362 kg, schudła do 136 kg 5. Melissa D. Morris 296 kg, schudła do 80 kg 6. Donald Shelton ważył 306 kg, schudł do 179 kg Reklama7. Nikki Webster ważyła 294 kg, schudła do 107 kg 8. Chuck Turner ważył 314 kg, schudł do 196 kg 9. Laura Perez ważyła 245 kg, schudła do 172 kg 10. Bettie Jo ważyła 286 kg, schudła do 90 kg 11. Henry Foots ważył 340 kg, schudł do 113 kg 12. Paula Jones ważyła 250 kg, schudła do 122 kg 13. Olivia Cruz ważyła 263 kg, schudła do 90 kg 14. Diana ważyła 272 kg, schudła do 101 kg 15. Zsalynn Whitworth ważyła 272 kg, schudła do 136 kg 16. June Mccamey ważyła 270 kg, schudła do 167 kg 17. Ashley Dunn-Bratcher ważyła 328 kg, schudła do 213 kg 18. Brittani Fulfer ważyła 274 kg, schudła do 181 kg 19. Charity Pierce ważyła 362 kg, schudła do 140 kg 20. Tara ważyła 274 kg, schudła do 126 kg ReklamaJustin przed operacją ważył 109 kilogramów. Po usunięciu nadmiaru skóry jego waga zeszła poniżej 100kg! Mężczyzna w półtora roku zrzucił 213 kg. To jedna z najbardziej spektakularnych przemian w programie dr Now. Historie wielkiej wagi - dalsze losy w piątki o 22:00. Dorota Witt Filmik tańczącej Anny Lewandowskiej odzianej jedynie w poduszki, które miały zrobić z niej otyłą kobietę, w mig dotarł do (bez przesady!) milionów internautów. Trenerka szybko przeprosiła tych, którzy poczuli się urażeni. Okazało się, że wyśmiewała grubych, by... pokazać, że jest #BodyPositive, czyli: akceptuje swoje ciało i zachęca do tego wszystkich. Efekt? Chyba dokładnie odwrotny. Anna Lewandowska przeprosiła i sprawa byłaby zakończona, gdyby nie głośne echa, którymi wciąż się odbija. Aktywistka Maja Staśko skomentowała karykaturalny filmik tak: „Żarty z grubych osób są tak samo śmieszne, jak żarty z gwałtów. Grube osoby to ludzie, nie obiekt żartów czy inwektywa. A Lewandowska nazywa swój filmik #bodypositive. To jest przeciwieństwo ciałopozytywności!”. Trenerka: wolnoć Tomku na swoim instastories Okazuje się jednak, że nie wszystkim ta historia dała do myślenia. Niedawno do redakcji przyszedł list oburzonego bydgoszczanina, który opisuje zachowanie pewnej popularnej w mieście trenerki personalnej:- Upubliczniła w mediach społecznościowych zdjęcie otyłej dziewczyny, stojącej w kolejce do Mc Donalda, opatrzyła je emotikonem „buźka ze łzami w oczach” i pytaniem „why?”. Może nie śmiała się z niej wprost, ale jakby wyrażała zaniepokojenie: dlaczego taka dziewczyna stoi w kolejce po fast food, zamiast wziąć się za siebie? A ja pytam: jakim prawem trener personalny robi komuś ukradkiem zdjęcie, publikuje je i - choć nic nie wie o tej osobie - krytykuje jej styl życia? Co na to wywołana do tablicy trenerka? Odpowiada krótko: - Na własnym profilu każdy ma prawo do swobody wrzucanych treści oraz ich własnej interpretacji. Relacja, którą przedstawiłam, nie powinna nikogo urazić, tym bardziej, że na zdjęciu nie jest widoczna twarz, a nawet trudno rozpoznać płeć owej osoby. A naszym zdaniem - można, więc zdjęcia nie publikujemy. O tym, że czasem łatwo jest posunąć się o jeden krok za daleko przekonali się też klienci jednej z toruńskich siłowni. Tam doświadczony i ceniony trener nagrał telefonem otyłego klienta na bieżni, który wziął ze sobą chipsy i sok. Filmik wrzucił do sieci. Rozpętała się burza. Siłownia zareagowała natychmiast: zawiesiła trenera w pracy i przeprosiła. Dla wielu osób już samo zgłoszenie się do specjalisty jest dużym wysiłkiem i przełamaniem swoich ograniczeń. Jeśli już zdecydują się zrobić ten pierwszy krok, a usłyszą krytykę, mogą się szybko wycofać, nie podejmą współpracy, a stres powstały w wyniku takiej konfrontacji prawdopodobnie zaczną... zajadać, co tylko pogłębi ich problemy. Psycholog: oceniamy, bo to nie wymaga wysiłku Czy cel, jakim jest skuteczna motywacja klienta do pracy nad sobą, uświęca środki, jakich użyć może trener lub dietetyk? - Nie powiedziałabym, że publikowanie takich ukradkiem nagranych filmów czy przypadkowo zrobionych zdjęć jest nieetyczne (etyka to bardzo złożona kwestia), na pewno to nieprofesjonalne - komentuje Magdalena Smoczyńska, psycholog. - Obserwujemy na co dzień, że panuje powszechna gloryfikacja fizyczności, kult wysportowanego, nienagannego ciała. Głównie takie widzimy w mediach społecznościowych celebrytów. Zapominamy tylko, że życie nie wygląda jak na zdjęciach z Instagrama. Że nadliczbowe kilogramy to czasem nie wynik niezdrowego stylu życia, a otyłość wtórna, związana z przyjmowaniem leków na choroby przewlekłe. A może ktoś nie może schudnąć, bo boryka się z zaburzeniami endokrynologicznymi? A co, jeśli nie może akurat zająć się swoim ciałem, bo cierpi na zaburzenia psychiczne, np. depresję i w pierwszej kolejności chce ją pokonać? Stygmatyzowanie osób z nadwagą i otyłością wyrządza im krzywdę. Nie możemy myśleć schematem, że każdy gruby jest zaniedbany, otyły z wyboru. Ocenianie przychodzi nam łatwo, bo nie wymaga od nas żadnego wysiłku. Nauczenie się niewydawania pochopnych sądów na temat wyglądu innych wymaga pracy. By spojrzeć szerzej na problem danej osoby, musimy podjąć świadomy wysiłek poznawczy, rozważyć inne możliwości niż ta, która nasuwa się jako pierwsza: jest gruba, bo się obżera. - Każdy jest kowalem własnego losu. Niektórzy piją alkohol, choć wiedzą, że to nie jest element zdrowej diety, inni palą papierosy, choć mają świadomość, że szkodzą. Jeszcze inni decydują się na jedzenie fast foodów, choć z pewnością zdają sobie sprawę, że to nie jest jedzenie, które pomaga zachować zdrowie. Sami muszą jednak dojrzeć do tego, by przejść od teoretycznej wiedzy do zmiany nawyków żywieniowych. Ocenianie i zawstydzanie nie przyspieszy tego procesu - tak na sprawę patrzy Aleksandra Chołody, terapeutka medycyny integralnej. - Moje doświadczenie z podopiecznymi pokazuje jasno: efekty można uzyskać pracując z tymi, którzy naprawdę tego chcą, bo są już gotowi przyjąć rady specjalisty. Właśnie: rady, nie oceny. Skupiam się na edukacji, na pokazaniu wartości płynących ze zdrowych wyborów, nie na bezpośrednim wytykaniu błędów, wpędzaniu w poczucie winy czy pogłębianiu i tak często już istniejących kompleksów. To osłabia samoocenę i raczej odbiera motywację, niż pobudza do zmiany. Publikowanie zdjęcia zrobionego ukradkiem gdzieś przed fast foodem bez zgody sfotografowanej osoby i sugerowanie, że zachowuje się ona nieracjonalnie, wytykanie mankamentów jej figury (poza tym, że to naruszenie prawa) może wywołać falę hejtu. Trener może wskazać palcem, ale... A co z motywacją? Może jak trener wskaże palcem, co jest ze mną nie tak, łatwiej będzie mi znaleźć siłę do pracy nad sobą? Skupiam się na edukacji, na pokazaniu wartości płynących ze zdrowych wyborów, nie na bezpośrednim wytykaniu błędów, wpędzaniu w poczucie winy czy pogłębianiu i tak często już istniejących kompleksów. To osłabia samoocenę i raczej odbiera motywację, niż pobudza do zmiany. - Trener ma za zadanie wskazać palcem, ale dopiero, gdy zostanie o to poproszony - precyzuje Aleksandra Chołody. - Możemy zastosować albo motywację „od” (metoda kija), albo motywację „do” (to marchewka). Idąc na siłownię, mówimy: „poćwiczę, bo nienawidzę swoich wałeczków” albo: „poćwiczę, bo poczuję się wtedy lepiej”. Zdecydowanie wybieram metodę marchewki: wsłuchiwanie się w swój organizm, nagradzanie, radość z małych kroków, niewielkich, ale sukcesywnych osiągnięć. Choć sami często katujemy się motywacją „od”. To właśnie ma na celu porównywanie się ze szczupłymi, pięknymi, wysportowanymi. Zachęcam jednak do próbowania „marchewki”. Wątpię, by trenerzy personalni uzyskali zamierzony efekt, strasząc podopiecznych, pokazując zdjęcia innych, mówiąc: ćwicz, bo będziesz wyglądała tak, jak ona. Nawet jeśli trener chce zasugerować podopiecznej (a nie przypadkowo spotkanej osobie!) zmianę nawyków żywieniowych, dużo lepiej byłoby, gdyby zrobił to podczas merytorycznej rozmowy, a nie posuwał się do wytykania palcem i hejtu rodem z podstawówki. Czym innym jest publikowanie zdjęć klientów przed i po metamorfozie - za ich zgodą. To rzeczywiście może motywować innych do pracy nad sobą, uzmysłowić tym, którzy dopiero rozpoczynają starania o zdrową sylwetkę, że wszystko jest możliwe. Myślę jednak, że takie nieeleganckie i wątpliwe etycznie zachowania marketingowe jak publikacja ukradkowego zdjęcia i wyśmiewanie osób z problemem zdrowotnym, jakim jest otyłość, wyeliminują sami konsumenci. Nie chciałabym przyjść do trenera, który postąpił w ten sposób. Z tyłu głowy miałabym myśl: mnie też ocenia, może już cyknął mi fotkę. W tej historii martwi jeszcze coś: krytyka popłynęła ze strony trenerki, czyli osoby, której klienci zaufali, do której przyszli po pomoc, wsparcie, która miała ich zmotywować do pracy. - Dla wielu osób już samo zgłoszenie się do specjalisty jest dużym wysiłkiem i przełamaniem swoich ograniczeń. Jeśli już zdecydują się zrobić ten pierwszy krok, a usłyszą krytykę, mogą się szybko wycofać, nie podejmą współpracy, a stres powstały w wyniku takiej konfrontacji prawdopodobnie zaczną... zajadać, co tylko pogłębi ich problemy - ostrzega Magdalena Smoczyńska. - Więcej jeszcze: często nawet jedno spotkanie ze specjalistą skłania klientów do wydawania generalnych sądów. Takie zawiedzione osoby być może już nie odważą się poszukać innego trenera, bo będą przekonane, że spotka je to samo. Główną motywacją specjalistów powinna być edukacja, uświadamianie o korzystnych efektach stosowania zdrowej diety i uprawiania sportu. A wszystkim nam na pewno przyda się więcej empatii i życzliwości na co dzień. A jednak treningi personalne, zwłaszcza, kiedy nie można korzystać z siłowni, są bardzo popularne. - Świetnie, bo trening na własną rękę czasem może przynieść negatywne skutki, nawet kontuzje, a brak spektakularnych efektów przy nieumiejętnym doborze diety, podkopie naszą samoocenę. I cofniemy się do punktu wyjścia - mówi Aleksandra Chołody. Porównywanie leży w naszej naturze Dlaczego, skoro nie lubimy być oceniani, tak łatwo przychodzi nam wszystkim, bez względu na zasięgi w sieci, ocenianie ciał obcych ludzi, zawstydzanie innych z powodu wyglądu? I w końcu - kto, z kim i po co się porównuje? - Porównywanie się z innymi leży w naszej naturze. Możemy albo porównywać się w górę (z osobami, które wydają nam się w jakiejś dziedzinie lepsze od nas), albo w dół (jeśli to my czujemy się od kogoś lepsi). Ten drugi sposób może być zgubny: kiedy oceniamy, że ktoś jest otyły, patrzymy na siebie i myślimy: ze mną nie jest jeszcze tak źle. I nabieramy przekonania, że nic ze swoim zdrowiem robić nie musimy. Chronimy w ten sposób swoje ego, zachowujemy dobre samopoczucie, uspokajamy się, ale nie budujemy żadnej motywacji do pracy nad sobą - mówi Magdalena Smoczyńska. - Kiedy porównujemy się z wysportowaną celebrytką, możemy poczuć siłę do działania, ale równie dobrze frustrację czy rozgoryczenie, bo: mnie się na pewno nie uda być tak perfekcyjną, nie dam rady. Efektem może być zaniżona samoocena. Dlatego lepsze niż porównywanie się z innymi będzie czerpanie inspiracji, np. z profesjonalnego trenera. I to nie z jego wyrzeźbionej sylwetki (nie ma ideałów, a zdjęcie, to zdjęcie, nie człowiek!), a z jego stylu życia, podejścia do diety i aktywności fizycznej. Ślepe zapatrzenie na popularnych w mediach społecznościowych celebrytów może sprawić, że przestaniemy myśleć o realizacji własnych celów, o swoich potrzebach, zaczniemy żyć ich życiem. . 382 117 413 231 452 89 99 414