Graj za darmo już teraz: PS4. XBOX ONE. PC. Fast. Frenetic. Free to Play for Everyone. Experience classic Call of Duty® first-person combat in an all-new, massive arena for 150 players. Drop in, armor up, loot for rewards, and battle your way to the top.
Call of Duty: Black Ops 4 to czwarta odsłona niezwykle popularnej serii strzelanek wojennych. Call of Duty: Black Ops IIII poraz pierwszy w wersji cyfrowej debiutuje na platformie Akcja gry została umiejscowiona pomiędzy dwiema poprzednimi odsłonami i w przeciwieństwie do nich, nie znajdziemy tu solowej kampanii. W zamian za to otrzymujemy bardzo rozbudowany tryb wieloosobowy, w którym poznamy historie poszczególnych Specjalistów. Kolejną znacząca zmianą jest brak automatycznej regeneracji zdrowia, a leczenie na żądanie gracza. Na próżno też szukać biegania po ścianach i wysokich skoków. Każdy z graczy wciela się w wybranego specjalistę, a umiejętne wykorzystywanie ich umiejętności i słabości jest kluczem do sukcesu w wieloosobowej śmiałkowie szykujący się do starcia z zombiakami Nowością w serii jest tryb battle royale, który tutaj przyjmuje nazwę Blackout. No przeogromnej mapie, 1500 razy większej od bardzo lubianego Nuketown, rozmieszczono dobrze znane elementy z najbardziej lubianych przez graczy lokacji przewijających się przez wcześniejsze odsłony CODa. Po tym terenie przyjdzie nam poruszać się pieszo lub prowadząc różnego rodzaju lądowe, powietrzne i wodne maszyny bojowe. W nowym Black Ops nie mogło również zabraknąć trybu Zombie, który na starcie otrzymał trzy rozbudowane kampanie, gdzie dziewięciu śmiałków stanie na przeciw starożytnego zakonu. Co ważne, w Zombies możemy grać z innymi graczami lub sterowanymi przez komputer botami. Wymagania sprzętowe Procesor: Intel Core i3-4340 / AMD FX-6300; Pamięć RAM: 8 GB; Karta graficzna: GeForce GTX 660 2 GB / GeForce GTX 1050 2 GB / Radeon HD 7950 2 GB; System operacyjny: Windows 7 64-bit. Na Ring Publishing publikujemy artykuły związane z digital storytelling i wyjaśniamy, co to jest. Opisujemy również czym są technologie w dziennikarstwie (technology in journalism) oraz jak działa Headless CMS. Dodatkowo pojawiają się też treść z efficient publishing platform. tagi: Battle Royale, gry FPS, strzelanka, zombie Informacje o Call of Duty: Black Ops 4System operacyjny:Windows 7, Windows 8, Windows grudnia 2018
One of the most popular objective modes in Call of Duty, three areas of the map (A, B, C) must be captured and held to get points. The more areas you control, the more points you get. You switch sides once one team hits 100 points, first team to 200 wins. The ebb and flow in this mode depends largely on how often your team’s spawns change, or
Dlaczego Polacy mają dość Call of Duty? Black Ops 4 bez kampanii single i z bardzo wtórnym multi. Czy battle royale uratuje Coda i dlaczego Polacy wolą inne serie? ► kubki, koszulki, podkładki: Więcej filmów? Subskrybuj! ► ▐ Jeszcze więcej filmów? ▐ FACEBOOK: Znajdź też nas na: Instagramie Gambrinusa: Twitterze Heda: Twitterze Arasza: Facebooku Kacpra:
Modern Warfare II playlist icon. Gun Game, also known as All The Guns as an April Fool's day joke [1], is a game mode featured in various Call of Duty games. Introduced as a Wager Match game mode in Call of Duty: Black Ops as well as a private match custom game mode. The mode returned in Call of Duty: Modern Warfare 3 as part of FFA Gunplay and
Dzięki PUBG i Fortnite tryb battle royale zyskał ogromną popularność, a producenci gier gotowi są pójść na wiele ustępstw, byle tylko znalazł się w ich tytułach. Efektem tego jest pierwsze Call of Duty pozbawione kampanii, za to z takim battle royale, jakiego inni mogą tylko pozazdrościć. Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2018 Seria Call of Duty liczy sobie już 15 lat. Kolejne odsłony pojawiają się konsekwentnie co roku, natomiast na przemian tworzy je Infinity Ward, Sledgehammer i Treyarch. W tym roku przyszła kolej na tych ostatnich, po raz czwarty mamy więc okazję zagrać w Black Ops. Seria, która zadebiutowała w 2010 roku, miała zupełnie inny charakter niż poprzednie, osadzone na frontach różnych konfliktów zbrojnych odsłony. Wcielając się w jednego z kilku bohaterów, w tym Alexa Masona i Franka Woodsa, uczestniczyliśmy w mniejszych operacjach, które toczyły się w cieniu wydarzeń historycznych, ale miały na nie niebagatelny wpływ. Black Ops miało w sobie coś jeszcze: psychodeliczne epizody, momenty, w których psychika bohaterów zawodziła, a gracz nigdy nie był pewny tego, co widzi. Apogeum tego osiągnięto w trzeciej odsłonie, przez co cała fabuła była niesamowicie zagmatwana, a jej zrozumienie wymagało wertowania absolutnie wszystkiego, co napotkaliśmy w grze (wliczając w to tekst pojawiający się w tle ekranu ładowania). Tylko Kojimie coś takiego uszłoby płazem, dlatego też kampania Black Ops 3 nigdy nie była szczególnie lubiana. Nowa odsłona jest z nią powiązana fabularnie, ale dzieje się przed przedstawionymi w niej wydarzeniami – twórcy potrzebowali pretekstu, by wycofać się z daleko posuniętego futuryzmu i zaprezentować nową, bardziej taktyczną wizję. W nowej odsłonie Call of Duty postawiono na multiplayer, natomiast z kampanii właściwie zrezygnowano. Black Ops 4 ma fabułę, ale zaszyto ją w rozbudowanym samouczku. Poznajemy ją dzięki krótkim filmikom i nagraniom audio, nie ma mowy o żadnym czynnym udziale w akcji, nie weźmiemy udziału w choćby jednej, mocno oskryptowanej (a tym samym świetnie wyreżyserowanej) misji. To bolesna zmiana dla wszystkich fanów serii, którym zależało na tym elemencie, jeśli jednak weźmiemy pod uwagę to, jak kosztowne jest stworzenie kampanii i jak niewiele czasu gracze w niej spędzą, szczególnie w porównaniu z czasem spędzonym w rozgrywce online, pozbycie się jej z pewnością się opłaciło. Historia wydaje się od początku nieco niedopowiedziana, wnuczka Alexa Masona (protagonisty z pierwszej odsłony serii) ginie podczas tajnej operacji, a jej siostra zbiera grupę żołnierzy, by uformować oddział do walki z… w sumie to nie wiadomo, ale nie jest to specjalnie istotne. Każdy ze specjalistów ma niepowtarzalną umiejętność i broń, której obsługi uczymy się we wspomnianym już samouczku. Po ukończeniu wszystkich (śmiertelnie nudnych) zadań poznajemy zakończenie historii, nie będzie jednak spojlerem, jeśli wspomnę, że i tak nie sposób zrozumieć, o co twórcom chodziło. Samouczek nie jest wymagany do rozpoczęcia właściwej rozgrywki, nie daje też absolutnie niczego istotnego, co możemy wykorzystać w multiplayerze. Na właściwą rozgrywkę składają się trzy tryby: klasyczny, wieloosobowy, zombie oraz Blackout. Dwa pierwsze są znane z poprzednich odsłon, oba doczekały się jednak znacznych zmian. Trzeci to nic innego jak battle royale, tyle że wygląda dojrzale i bardzo wysokobudżetowo, a przy tym przed wydaniem twórcy postanowili go dokończyć (no hej, PUBG). Najlepsze zostawmy jednak na koniec. Klasyczny multiplayer oferuje wiele znanych i dobrych rozwiązań. Mamy kilkanaście trybów gry, w tym deathmatch w drużynach i solo, zabawy bronią, dominację, umocniony punkt, zabójstwo potwierdzone i skok. Ostatni z nich przypomina mocno Counter Strike’a: przed rundą kupujemy wyposażenie za zarobione w rozgrywce pieniądze, mamy tylko jedno życie, a celem jest kradzież walizki z pieniędzmi i ucieczka (bądź niedopuszczenie, by tak się stało). Taki tryb nie miałby sensu w poprzednich odsłonach, gdzie czas potrzebny do zabicia wroga liczono w milisekundach – tu znacznie go wydłużono, co nijak się ma do realizmu, ale daje trochę więcej miejsca na błąd, wymaga też, by lepiej planować swoje poczynania (przypadkowych zabójstw jest tu zdecydowanie mniej). Nie ma też już podwójnych skoków i biegania po ścianach, a punkty życia odzyskujemy tylko po użyciu apteczki. Widać, że Call of Duty nastawia się coraz bardziej na e-sport, wprowadzenie zmian spowalniających rozgrywkę oraz nowych trybów meczów czynią ją zdecydowanie przyjemniejszą w oglądaniu. W grze awansujemy na kolejne poziomy doświadczenia i prestiżu, odblokowujemy broń i dodatki do niej, wyposażenie i umiejętności, a także zdobywamy kamuflaże, naklejki i skórki postaci. Treyarch pozostał przy sprawdzonym systemie „pick 10”, pozwalającym przypisać do klasy do 10 elementów wyposażenia i umiejętności, z ograniczeniem kiczby posiadanej broni. Wciąż wymaga zbalansowania, bo niektóre bronie są zdecydowanie zbyt mocne, ale aktualizacje pojawiają się co kilka dni i z każdą z nich równowaga się poprawia. Niedługo po premierze Treyarch wprowadził też mikropłatności, które umożliwiają odblokowanie dodatków kosmetycznych, niemających żadnego wpływu na rozgrywkę. Zaimplementowano je tak, by nie dawały nikomu przewagi, stąd też ich obecność nie przeszkadza. Zupełnie inaczej wygląda tryb zombie. Tu walczymy z hordami nieumarłych na jednej z pięciu map (ostatnia jest dostępna tylko dla posiadaczy przepustki sezonowej). Każda ma własny zestaw zadań do wykonania, a bohaterowie uczestniczący w zmaganiach rozmawiają ze sobą, opowiadając w ten sposób konkretną historię. Zombie zawsze pozwalały na urzeczywistnienie niesamowitych wizji twórców Call of Duty, a najnowsza odsłona posunęła się w szaleństwie kilka dobrych kroków dalej. Bohaterowie, podobnie jak specjaliści w trybie multiplayer, mogą dzierżyć specjalną broń, tu jednak w grę wchodzą potężne młoty, magiczne laski, ostrza i inne, równie dziwne przedmioty. Wracają eliksiry, tymczasowo dające nam dodatkowe umiejętności, ponadto zbieramy też wypadające z trupów bonusy, otwieramy przejścia i skrzynie z bronią, a także kupujemy nowe giwery prosto z wieszaków na ścianie. To zdecydowanie najtrudniejszy tryb, bo z każdą falą przeciwnicy są w stanie przyjąć coraz więcej ołowiu i tylko odpowiednio zgrana drużyna zdąży przebrnąć przez wszystkie wyzwania, zanim zombie zaleją mapę. Pomimo tego, że kampania w Call of Duty nigdy nie była tym trybem, w którym gracze spędzali najwięcej czasu, jej brak nie przeszedłby niezauważony. Zamiast niej twórcy zajęli się trybem Blackout i, choć szkoda mi części fabularnej gry, uważam to za najlepszą decyzję, jaką mogli podjąć. Seria od lat ewoluuje, ale od czasu wprowadzenia nowej mechaniki poruszania w Advanced Warfare cztery lata temu nie doświadczyliśmy żadnego przełomu. Wprowadzenie battle royale niewątpliwie nim jest, zwłaszcza że już na premierę otrzymaliśmy dopracowany (choć nie idealny) produkt. Treyarch skopiował mnóstwo rozwiązań z PUBG, niektóre są wręcz łudząco podobne (jak choćby pasek zacieśniającej się strefy). Nie pochwalam tego, ale jestem pewny, że wraz z pojawianiem się na rynku kolejnych gier z battle royale te rozwiązania będą kopiowane coraz częściej. Samo założenie rozgrywki jest banalne: lądujemy na mapie bez żadnego wyposażenia, podobnie jak 99 innych graczy. Musimy przeżyć, zbierając ekwipunek, zabijając przeciwników bądź się przed nimi kryjąc. Obszar gry stale się przy tym zmniejsza, więc po kilkudziesięciu minutach i tak dojdzie do konfrontacji graczy, którzy pozostali przy życiu wystarczająco długo. Brzmi prosto, ale dostarcza masę frajdy, zwłaszcza gdy gramy ze znajomymi w jednej drużynie (maksymalnie czteroosobowej). O ile w zwykłym multiplayerze gra z losowymi osobami jest przyjemna, tak w Blackout granie z „randomami” kończy się częściej frustracją niż zadowoleniem z rozgrywki, bo wolą dbać o siebie niż się wzajemnie osłaniać, nie dzielą się wyposażeniem, a komunikowanie się z innymi to często fikcja. Gdy jednak znajdziemy drużynę bądź chociaż jednego znajomego, Blackout zaczyna wciągać jak żaden inny tryb. Mapa jest naprawdę duża, co więcej, znajdują się na niej obiekty znane z poprzednich odsłon serii. Dzięki temu świat zapełnił się dobrze zaprojektowanymi obiektami, zaadaptowanymi na potrzeby battle royale. Do jej pokonywania, prócz własnych nóg, mamy też quady, ciężarówki, pontony i helikoptery, a do każdego pojazdu mogą wsiąść przynajmniej dwie osoby. Ilość dostępnego wyposażenia jest olbrzymia, ale dobrano je sensownie. Większość broni jest wziętych prosto z trybu multiplayer, ale mają odmienne parametry. O ile w multiplayerze detekcja trafień polega na „hitscanie”, czyli odczytaniu trafienia dokładnie w tym miejscu, w które wskazywał celownik, to już w Blackout pociski mają balistykę i opadają wraz z pokonaną odległością. Ma to sens, bo wiele starć toczy się na znacznym dystansie, przekraczającym nawet kilkaset metrów. Wprowadzono też równie istotny element, jakim jest ekwipunek. Możemy nieść ze sobą ograniczoną liczbę perków, apteczek, dodatków do broni i elementów wyposażenia, od umiejętnego zarządzania nimi zależy to, jak długo uda nam się przeżyć. Nie jest to jednak reguła, bo ekwipunek rozrzucony jest na mapie losowo, wiele zależy też od tego, w którym miejscu wylądujemy my i inni gracze. Bardzo podoba mi się to, jak dopracowano mechanizm podnoszenia przedmiotów i zakładania dodatków do broni – nie trzeba nawet zaglądać do ekwipunku, bo wszystko dostępne jest z menu na dole ekranu, obsługiwanego d-padem. Świetnym dodatkiem do Blackouta są zadania pozwalające na odblokowanie postaci znanych z trybu zombie oraz poprzednich odsłon gry. Podobnie jak zawartość z mikrotransakcji, tak i bohaterowie niczego nie zmieniają w Blackoucie, ale odkrywanie ich to nie lada wyzwanie. A, są jeszcze zombie, ale tylko w niektórych miejscach, do których wcale nie trzeba zaglądać (ale warto, bo jest tam zazwyczaj lepszy sprzęt). Jeśli ktoś ma ich dość, to i tu może obchodzić je szerokim łukiem. Treyarch postawił na jakość rozgrywki, ta nie idzie jednak w parze z oprawą audiowizualną. Black Ops 4 jest kolorowy, działa płynnie, ale szczegółowość modeli postaci i otoczenia, a także efekty świetlne i cząsteczkowe, nie robią zbyt wielkiego wrażenia. Co więcej, wydaje się mi, że nawet poprzednia odsłona, czyli WWII, wygląda lepiej. Na PC grafika jest zdecydowanie lepsza, wciąż jednak nie prezentuje się wybitnie. Gra miewa też problemy ze stabilnością, w czasie 30 godzin rozgrywki zdążyła mi się wyłączyć dwukrotnie. Najbardziej irytuje jednak nie to, a dźwięk. Muzyka i odgłosy brzmią świetnie, nie ma tu może wybitnych motywów, jak choćby ten z fabuły Black Ops 2, stworzony przez Trenta Reznora, niemniej jednak wszystko do siebie pasuje. Nie działa tylko jedna, za to niezmiernie istotna rzecz: odgłosy kroków. Są odtwarzane w taki sposób, że nie sposób odgadnąć, z której strony dobiegają, zwłaszcza gdy przeciwnik znajduje się nad bądź pod nami. Lokalizowanie wrogów po odgłosach to jeden z najistotniejszych elementów rozgrywki online, w Blackoucie błędna ocena kierunku może zaprzepaścić nawet kilkadziesiąt minut gry. Niestety, pomimo upływu ponad miesiąca od premiery, wciąż nie udało się tego poprawić. Black Ops 4 wygląda jak kolejne Call of Duty, od poprzedników różni się jednak na tyle mocno, że można potraktować je jako nowe otwarcie. Zmieniona, wolniejsza rozgrywka, z koniecznością leczenia się i trafienia przeciwnika więcej razy, wymaga od graczy bardziej przemyślanego zachowania i nie promuje tak bardzo tych, którzy mają lepszy refleks. Zombie po raz kolejny dostarczają bardzo intensywnych przeżyć i to na pięciu mapach. No i Blackout – ogromny, wysokobudżetowy battle royale, nie idealny, ale zbudowany tak, by każda rozgrywka była inna, ale równie emocjonująca. Czy w tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla fabuły? Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Ocena iMagazine:
This weapon unlocks for use at Level 40. Now coming to SMGs, these weapons are known for their close-quarter combat. They have low recoil and a very high rate of fire. These guns are probably best
{"type":"film","id":874771,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/videogame/Call+of+Duty%3A+Vanguard-2021-874771/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum gry Call of Duty: Vanguard 2021-11-06 13:23:01 Tylko kampanie:1. Cod 4: Mw2. Cod 1 - pierwszy Cod to najlepszy Cod o drugiej wojnie3. Cod 2 - kiedyś był wyżej ale ostatnio jednak Cod 1 górą. Problemem Coda 2 jest to że wszystkie misje są zbyt podobne do siebie. Brakuje misji szpiegowskich takich jak w jedynce. Chwilami gra jest po prostu nudna. Wysokie miejsce bo bez wątpienia gra przełomowa, tak jak Cod 1 i pierwsze Black Ops - najlepsza fabuła ale nie jest już tak przełomowa jak pierwsze Advance Warfare - świetne kino akcji któremu żadem Mission Impossible nie dorasta do pięt. Najlepszy FPS 2014 r. Chwilami miałem wrażenie że kampania toczy się w uniwersum Robocopa. Ostatnie wybitne Call of Duty, któremu dorównuje z tych co powstały po nim jedynie Infinite Warfare. Najlepszy COD Black Ops 2 - nie gorszy jak jedynka, świetny pomysł na reżyserowanie sobie singla. Choć w multi gram minimalnie ten z Black Ops 2 jest najlepszy w historii MW 3 - najbardziej efektowny Cod w historii8. Infinite Warfare - po Titanfall 2 najlepszy FPS 2016 r. Kampania to jeden z najlepszych filmów s-f ostatnich 15 lat z mnóstwem ciekawych Ghost - fajny klimat rodem z postapo. Trochę niedoceniana część choć robi wrażenie posklejanych odrzutów etapów do MW 2 i 3. Ale w żadnym wypadku to nie są popłuczyny po Modern MW 2 - po zagraniu w remastera gra zestarzała się najgorzej z Modern Warfare 2019 - najsłabsze MW, niezła gra w której nie ma za bardzo co zapamiętać. Po prostu zwykłe kino sensacyjne jakich wiele. Gdzie temu do Advanced Black Ops 3 - wręcz anty-cod, nie stawia na efekciarstwo lecz na schizy. Mimo nieudanej reżyserii skutkującej nudą w misjach, zwłaszcza na początku, całość ratuje niezła fabuła ( lepsza niż w całym Blade Runner 2049 ) i Black Ops Cold War - nowe Black Ops to w dużym stopniu remake Black Ops 1. Całkiem fajne, ale absolutnie nic wybitnego. Jak miałbym wybierać między Cold Warem a Ghostem bez wahania wybrałbym tego drugiego. To dalej jeszcze nie te dawne czasy lepszych kampanii w World At War - niezły klimacior stawia go wyżej od reszty mimo to brak fabuły jest Black Ops 4 - pierwszy Cod bez singla. Mimo to te filmiki z treningu z botami podobają mi się bardziej niż cała kampania WW2 - mimo wprowadzenia pierwszy raz fabuły do części drugowojennych ta część pokazuje głównie to że temat jest zupełnie wyeksplatowany i warto byłoby znowu na jakiś czas porzucić wojny Cod 3 - najsłabszy Cod w historii serii. Co nie znaczy że to zła gra. Cod nigdy poniżej pewnego poziomu nie schodzi. I tutaj kampania jest przyjemna. Ale wszystkie inne części są po prostu obiektywnie lepszymi Vanguard - tylko oglądałem na youtube i nie widzę nic absolutnie w tej grze ciekawego. Nie mam ochoty w ogóle tego kupować. Singiel jest po prostu słaby. To pierwszy Cod który budzi we mnie kompletną obojętność. Robić Advanced Warfare 2 cymbały a nie te drugowojenne shity.
The Graphic Content Filter appears in Call of Duty: Black Ops III, and has been significantly improved since Call of Duty: Black Ops II. This time around, all cursing is removed in the campaign and Nightmares during gameplay, plus all the cursing is blocked out in cutscenes. Even in online play, blood and gore is completely removed; in campaign
Call of Duty: Black Ops 4 to spora zmiana względem poprzednich odsłon. Zrezygnowano z eksponowanej często kampanii na rzecz popularnego battle royale. Poza tym pojawią się zmagania multiplayer i tryb Zombie. Wprawdzie zapowiedź Call of Duty: Black Ops 4 miała miejsce już jakiś czas temu, ale na pierwsze materiały wideo i konkretniejsze informacje musieliśmy czekać do of Duty: Black Ops 4 - kiedy premieraZacznijmy od tego, iż potwierdzono datę premiery gry. Call of Duty: Black Ops 4 trafi do sprzedaży 12 października, w wersjach na PC oraz konsole Xbox One i PlayStation 4. Tak jak sugerowaliśmy jakiś czas temu, właściciele komputerów znajdą ją na (wcześniej Activision stawiało na Steam).Premierę poprzedzą beta testy, konkretnych terminów jednak nie ujawniono. Nie będziecie jednak zaskoczeni, iż dostęp do testów otrzymają osoby zamawiające grę w of Duty: Black Ops 4 - zwiastun trybu multiplayerDrobne wstawki fabularne w zmaganiach wieloosobowych sugerować będą, iż akcja rozgrywa się pomiędzy wydarzeniami z Black Ops 2 i Black Ops 3. Zabraknie egzoszkieletów, a także automatycznej regeneracji zdrowia. Specjaliści charakteryzować będą się innymi umiejętnościami, ich wybór ma odgrywać spore znaczenie. Call of Duty: Black Ops 4 kłaść ma spory nacisk na taktykę. Bronie można będzie rozbudowywać, każdą o inne of Duty: Black Ops 4 - zwiastun battle royalePamiętacie przecieki sugerujące, iż Call of Duty: Black Ops 4 nie zaoferuje kampanii, w miejsce której pojawi się tryb battle royale? Okazały się bardzo trafne, producent oraz wydawca zdecydowali się nie przechodzić obojętnie obok bardzo popularnej obecnie formuły battle royale nazwano tutaj Blackout. Obiecywana jest ogromna mapa, a także możliwość skorzystania z postaci i broni nie tylko z Call of Duty: Black Ops 4, ale również z wcześniejszych części Black of Duty: Black Ops 4 - zwiastun trybu ZombieNiejako tradycyjnie już pojawi się za to tryb Zombie. Tym razem jego akcja rozgrywać ma się w XIX wieku oraz w starożytnym Rzymie. Źródło: Call of Duty
Call of Duty: Black Ops 4 is a multiplayer first-person shooter video game. Unlike previous titles in the Call of Duty series, Black Ops 4 is the first entry to not feature a traditional single-player campaign, and contains only Multiplayer, Zombies and a new battle royale mode called Blackout.
Uwielbiam serię Call of Duty. I wbrew pozorom nie piszę tego ironicznie. To gry, przy których bardzo dobrze się bawię, które zwyczajnie dają mi satysfakcję i pozwalają złapać oddech pomiędzy dojrzałymi, fabularnymi produkcjami. Co roku z zapartym tchem czekam na kolejną odsłonę serii i właściwie nigdy się jeszcze nie zawiodłem. Ale Call of Duty: Black Ops 4 niebezpiecznie zbliża się do złamania tej dobrej passy. Opóźnienie tego tekstu wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze – mam problem z pisaniem o Call of Duty zaraz po premierze. W zeszłoroczne WW2 najlepiej grało mi się dopiero po kilku miesiącach. Te gry przez długi czas otrzymują masę usprawnień i dodatków, przez co na produkt jako całość najlepiej spojrzeć dopiero po jakimś czasie. Twórcy, biorąc pod uwagę opinie graczy, dostosowują swoje tytuły tak, aby jak najlepiej odpowiadały użytkownikom. Tam naprawdę dużo się dzieje! Po drugie – nie polubiliśmy się za bardzo z Black Ops 4. Niestety. Czekałem, odliczałem dni, grałem w betę, którą byłem naprawdę zachwycony. Stwierdziłem więc, że dam grze jeszcze chwilę, bo na pewno w końcu coś zaskoczy, na pewno poczuję to, co zwykle, grając w Call of Duty. I cóż – nadal nie zaskoczyło. Nadal jestem rozdarty. Czy to oznacza, że Black Ops 4 jest złą grą? Absolutnie nie. Chociaż zmieniło się sporo. Najważniejsza i największa różnica pomiędzy tą odsłoną, a poprzednimi? Brak kampanii. Black Ops 4 nastawione jest całkowicie na rozgrywkę wieloosobową. Zabieg ten jest o tyle dziwny, że pod-seria Black Ops prezentowała zawsze ciekawą, wielowątkową historię, a tutaj nagle jej zabrakło. Chociaż niezupełnie, bo twórcy spróbowali w pewien sposób przemycić fragmenty fabuły. Niestety dosyć nieudolnie. W Black Ops 4 główną rolę ogrywają Specjaliści. To grupa składająca się z postaci z Black Ops 3, oraz kilku nowych bohaterów. Ich historia przedstawiona jest w Sztabie – miejscu, gdzie poznajemy losy najemników i powód, dla którego wszyscy zostali zgromadzeni w jednym miejscu. Zaczyna się nieźle i intrygująco. Skrawki fabuły oglądamy pomiędzy kolejnymi szkoleniami, będącymi najciekawszym chyba samouczkiem w serii. Rozgrywamy mecze, poznając umiejętności Specjalistów, ucząc się nowych map i korzystając z nagród za zdobyte serie punktów. To idealne wprowadzenie do właściwej gry. Ale niestety nie do historii. Namiastka fabuły jest bardzo chaotyczna i nic konkretnego z niej nie wynika. Mechanicznie jest więc ok, ale historia wydaje się być zbudowana na siłę. Po opcjonalnym poznaniu bohaterów możemy przejść do właściwiej rozgrywki. Rozpoczynając mecze wieloosobowe wybieramy Specjalistę oraz odpowiednią klasę. Bohaterowie różnią się umiejętnościami oraz specjalnymi przedmiotami, które mogą wykorzystać. To świetny zabieg urozmaicający klasyczną rozgrywkę i dodający sporo dynamiki do gry. Dynamiki, której w tej odsłonie mogłoby trochę brakować, ze względu na brak latania, podwójnych skoków i biegania po ścianach. Teraz gramy w bardziej klasyczny sposób i czekamy na odblokowanie chwilowego granatnika, miotacza ognia, bariery ochronnej, tarczy, psa obronnego i wielu innych bonusów. Nadal są to jednak głównie dodatki, a umiejętności bohatera zależą od tego, jak radzimy sobie z bronią palną. Multiplayer został dopracowany w najmniejszych szczegółach. 14 map na start i 9 trybów w różnych wariacjach to wystarczająco, by zająć graczy na dłuższą chwilę. Ale w trybie sieciowym jest zwyczajnie… nudno. I pusto. Żadna z map i żaden z trybów nie zaskakują. To po prostu Black Ops 3 na sterydach. Wygląda super, gra się bardzo dobrze, ale brakuje tego „czegoś”. Ponownie – jestem przekonany, że sytuacja ta zmieni się w najbliższych miesiącach, gdy twórcy zaczną wkładać do gry dodatkową, zarówno darmową, jak i płatną zawartość. Zrobiło się trochę ponuro, a tymczasem najnowsze Call of Duty ma jeszcze kilka asów w rękawie. Pamiętacie tryb Zombie, tak bardzo uwielbiany przez graczy? W Black Ops 4 wraca on z kilkoma nowościami. Po pierwsze – na start otrzymujemy 3 pełne kampanie. To osobne, długie opowieści z własnymi broniami, sekretami i bohaterami. Jak zwykle dopisuje im klimat, a rozgrywka polega na pokonywaniu kolejnych fal zombie – tym razem w takich sceneriach jak idący na dno Titanic czy arena gladiatorów w czasach przed naszą erą. To idealne warunki, aby przeżyć nowe przygody wraz ze znajomymi! No właśnie – znajomi. To na nich musieliśmy zawsze polegać, gdy chcieliśmy zagrać w Zombie. Na nich, lub na internetowych nieznajomych, którzy nie zawsze okazywali się pomocni. Tym razem jednak tryb został dostosowany do potrzeb wszystkich introwertyków – scenariusze możemy rozgrywać ze sterowanymi przez komputer botami. Niby drobnostka, ale to właśnie głównie dzięki niej bawiłem się w tegorocznych Zombie najlepiej w historii. To oczywiście nie jedyny pozytywny aspekt Black Ops 4. Pora wspomnieć o najbardziej oczekiwanym, ale też najbardziej kontrowersyjnym trybie najnowszego Call of Duty. Kojarzycie ostatnią modę na gry typu Battle Royale? Niezbyt dopracowany prekursor, czyli Playerunknown’s Battlegrounds, ustępuje ostatnio miejsca nowemu królowi. Kolorowy Fortnite jest szalenie popularny i pokazuje, że ten pomysł na rozgrywkę po prostu się sprawdza. Call of Duty postanowiło wtrącić się do zabawy prezentując własną wariację – tryb Blackout. Zasady są proste – 88 graczy wyskakuje z samolotów na ogromną mapę. Otwierają spadochrony, lądują w bardziej lub mniej pożądanym miejscu, szukają broni, zbierają ekwipunek i próbują przetrwać eliminując innych zawodników. Kto zostaje ostatni – wygrywa. Sęk w tym, że to zasady definiujące gatunek, a nie tę konkretną grę. Jaką innowację wprowadza w takim razie Blackout? Właściwie żadną. I nie ma w tym nic złego. Najważniejsza cecha dotyczy czegoś zupełnie innego. To najbardziej dopracowany i najbardziej spójny Battle Royale jaki powstał do tej pory. Rozgrywka jest płynna, wyważona, a mapa ogromna i interesująca. Składa się bowiem z fragmentów lokacji znanych fanom wielu gier z serii Call of Duty. Mimo ogromnej przestrzeni zwyczajnie nie sposób o nudę, bo różnorodność scenerii wciąż zaskakuje. Jeśli szukacie powiewu świeżości możecie więc z powodzeniem odpuścić sobie klasyczny tryb multiplayer i na długie godziny wsiąknąć w Blackout. Ten tryb z powodzeniem mógłby służyć za osobną grę. A w chwilach znużenia z pomocą zawsze mogą przyjść Zombie, z którymi teraz powalczycie bez konieczności polegania na nie zawsze pożytecznych znajomych. Black Ops 4 jest jednym z najbardziej dopracowanych i najlepszych technicznie Call of Duty. Z roku na rok twórcy usprawniają gry serii i starają się dostarczyć jak najbardziej kompletny produkt. To na pewno świetny tytuł dla wszystkich, którzy szukają dynamicznej rozgrywki, ale nie zależy im na mocno historycznym tle. I nawet, jeśli klasyczny multiplayer nie jest najbardziej ciekawym i innowacyjnym aspektem, to genialny Blackout i odświeżone Zombie powinny z łatwością zaspokoić potrzebę doświadczenia czegoś nowego. Grę do recenzji w wersji na PlayStation 4 dostarczył wydawca. . 295 237 274 191 192 157 357 143

call of duty black ops 4 bez kampanii